Poród drogami natury. Poród indukowany.

Doskonale wszyscy wiecie, że nie jestem położną i nie mam wykształcenia medycznego, ale jestem kobietą, matką trójki dzieci. Trzy razy rodziłam drogami natury, bo z pewnością nie siłami natury. Moje porody z naturą nie miały nic wspólnego.

Poród to wyjątkowy dzień, bardzo piękny, bardzo ciężki. Chyba najpiekniejszy dzień w moim życiu, mimo że wydawało mi się, że jestem jedną nogą w grobie. Jak wiecie z poprzednich wpisów, a jak nie wiecie to poczytacie między innymi TU , że moje porody były koszmarne.

Dziś troszkę o przebiegu porodu, indukcji, dolegliwościach poporodowych


Poród to koniec przygody z brzuchem, bynajminiej z żywą jego zawartością haha.

Dzieli się na 3 fazy, a w zasadzie na 4. Pierwsza faza to skurcze macicy i rozwieranie się szyjki macicy. Szyjka się skraca, zgładza, w efekcie rozwiera na 10 centymetrów. Następuje kolejna faza druga, której towarzyszą skurcze parte. Wypieranie dziecka. Tłumaczę szybko, wręcz ekspresowo, a w rzeczywistości to tak szybko się nie odbywa, ale powiedzmy, że mamy już malca na świecie. I to nie koniec. Teraz czas na 3 fazę. Mianowicie łożysko. W tej fazie następuje wydalenie łożyska i odcięcie pępowiny. Uczulmy mężów, aby dopilnowali odcięcia pępowiny po całkowitym ustatniu tętnienia. To niby koniec porodu, ale jeszcze połóg, który jest nazywany 4 fazą porodu. O moim połogu pisałam TU.

Indukcja porodu

Podobno w Polsce 50% porodów jest indukowanych. Dlaczego? Ja mam trochę wrażenie, że porodówka to taki taśmociąg. Kobiety na oddziale są jak parówki w masarni. Zawinąć i dalej. Następna, następna, następna. Kiedy jest wskazana indukcja porodu? Według Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego wskazaniem do indukcji ogólnie mówiąc jest ciąża powikłana lub ciąża po 41 tygodniu. Są to dane z programu „Rodzić po ludzku”. 50% to o wiele za dużo co świadczy o tym, że procedury są nadużywane.

Indukcja dzieli się na:
– indukcję farmakologiczną
– indukcję mechaniczną.

Jest jeszcze indukcja niefarmakologiczna, ale nie są to metody potwierdzone naukowo, jedynie zalecane przez położne. Zaliczamy do nich picie różych herbatek, oleju z wiesiołka, sex z wprowadzeniem nasienia, akupunkturę, drażnienie brodawek, aktywność fizyczną, ciepłą kąpiel i jedzenie ostrych potraw.

Metody indukcji porodu. Cewnik Foleya, prepidil, przebicie pęcherza płodowego, oksytocyna


Wszystkie moje porody były indukowane.
W ruch poszły:
cewnik Foleya: przeważnie sylikonowy cewnik, wprowadzany do kanału szyjki macicy i wypełniany solą fizjologiczną. Nie ma wystarczających dowodów na to, aby cewnik był wskazaniem w momencie, kiedy szyjka nie jest dodatatecznie dojrzała, natomiast wiadomo, iż jego założenie może skutkować infekcją u dziecka.
prepidil, żel na szyjkę macicy: wstrzykuje się go do kanału szyjki macicy w celu indukcji porodu, żel zawiera prostaglandyny (jeden ze składników spermy, dlatego współżycie z wprowadzeniem nasienia jest uznawane za skuteczną metodę przyspieszającą rozpoczęcie się akcji porodowej).
oksytocyna: jest to syntetyczny hormon, podawany za pomocą kroplówki, wywołuje skurcze macicy.
przebicie pęcherza płodowego (amniotomia): nasila skurcze macicy i przyspiesza akcję porodową

Skutki uboczne indukcji porodu:

  • skurcze macicy są silniejsze i bardziej bolesne
  • występuje zwiększone ryzyko niedotlenienia dziecka
  • wzrasta ryzyko krwotoku po porodzie
  • może przedwcześnie oddzielić się łożysko
  • może dojść do uszkodzenia szyjki lub macicy
  • bądź gotowa, że niespodziewanie poród może zakończyć się cesarskim cięciem

Z powyższych 6 punktów, załapałam się na 4. Podczas wszystkich porodów mdlałam z bólu. Wzmożone skurcze nastepujące jeden po drugim bez chwili wytchnienia mają bardzo zły wpływ na matkę i na dziecko. W wyniku tak silnych skurczy dziecko rodzi się niedotlenione i to nastąpiło podczas drugiego porodu z Tymuśkiem.

Pozostałe dwa punkty dotyczą porodu z Tosią. Po przebiciu pęcherza płodowego oraz podaniu oksytocyny zaczął się koszmar, który trwał stosunkowo krótko, bo niespełna 3 godziny. W zasadzie nie powinno dojść do przebicia pęcherza, ponieważ miałam wielowodzie, a to jest jedno z przeciwskazań do wykonania tego zabiegu. Niestety rodząca pod presją personelu wyraża zgodę na różne rzeczy.
Poród był bardzo dynamiczny wręcz agresywny, po którym nastąpił krwotok. Tosia ważyła 3860 g co również przyczyniło się do krwawienia, ponieważ macica nadmiernie się rozszerzyła i konieczna była transfuzja krwi.
Od tego dnia minęło pół roku, a ja nadal odczuwam skutki porodu, o których opowiem innym razem.

W zasadzie dopiero dziś zdałam sobie sprawę z zagrożeń jakie czyhają na rodzącą podczas porodu indukowanego i że stosowane metody niekoniecznie powinny być stosowane.
I powiem Wam coś jeszcze…nie usłyszam ani jednego zdania na temat możliwych powikłań, skutków ubocznych, zagrożeń płynących z zastosowania danej metody dla mnie i dla dziecka.

Oczywiście nie podważam, jeżeli istnieje jakieś zagrożenie dla mamy lub dziecka i ciążę należy zakończyć indukcja jest wskazana. Na własnej skórze doświadczyłam wyżej opisanych metody indukcji porodu i to nie raz, nie dwa, bo wszystkie moje porody były indukowane i to na wiele sposobów, w różnych konfigurajach i przez wiele dni.
Były do tego wskazania, ale również były przeciwskazania…
Z Liwią przeżyłam 2x cewnik, 1x prepidil, 4x oksytocynę, przebicie pęcherza płodowego i dopiero wtedy urodziłam. Ciążę kończono, ponieważ wystąpiło zagrożenie życia dziecka.
Z Tymusiem to samo. Z Tosią tylko 3 dni, bo 2x oksytocyna, cewnik i pyk pęcherz.

Jak widać mimo, że Tosia jest w moich objęciach, nie jest mi do śmiechu 😉

Dla mnie moje porody nie są zrozumiałe…

A dla Ciebie Twój poród był ok, bardzo ok, czy średnio ok?

Pa pa.

Irmina.






Moje drugie imię to oksytocyna.