Karmię piersią alergika

Drugie, trzecie, czwarte dziecko… Myślisz sobie- „nic mnie już nie zaskoczy”. Wyprawka- jesteś w tym mistrzem, poród- phhhyyy błachostka, pierwsza kąpiel- bułka z masłem, a karmienie to czysta formalność.

I wreszcie udało się, masz w objęciach swojego bobasa. On jak dżdżownica posuwistym ruchem pełza do piersi. Poznajecie się, otulasz go, koisz jego płacz, on patrzy Ci prosto w oczy jakby wszystko rozumiał.

Niby najtrudniejsze za Tobą, a jednak przed Tobą.
Porody wspominam przeokropnie. Nagroda cudowna, ale otoczka fatalna. I jakby porównać je do codziennych macierzyńskich zmagań, mogę powiedzieć, że to był dopiero początek.

Karmienie piersią

Nie będę przytaczac suchych faktów jak powinno wyglądać karmienie piersią. Opowiem jak karmienie wyglądało u nas.

Pierwsze powodzenie odniosłyśmy z Tosią już w szpitalu. Ssała pięknie. 3 doba książkowo nawał pokarmu. Wszystko szło zgodnie ze sztuką.

Niepokojące objawy u noworodka, które zapaliły czerwoną lampkę

1. Po dwóch miesiącach zaczęły się schody. Pierwszym objawem były bardzo brzydkie wypryski na buzi, mylone z trądzikiem niemowlęcym. Towarzyszył mi okropny świąt skóry głowy, który nałożył się z ciemieniuchą. Wysypka na skórze była tak uporczywa, że Tosi mimo braku umiejętności drapała się do krwi. Potrafiła całe noce kręcić głową- prawa lewa prawa lewa prawa lewa i tak kilka godzin. Najwidoczniej dawało jej to ulgę w swędzeniu.

2. Pojawiły się problemy brzuszkowe, wzdęcia, gazy, okropny płacz.

3. Kolor, konsystencja, zapach…wiadomo o czym mowa, w końcu to główny temat rozmów na placach zabaw. Była zielona, kwaśna i spieniona, ze dużą ilością śluzu, z czasem zaczęła pojawiać się krew.

4. Do tego uporczywe ulewanie. Ulewała zawsze i wszędzie, w każdej pozycji. Co pomogło? Podczas karmienia kilka razy ją odbijałam, kupiliśmy poduszkę klin, ograniczyłam pozycje na brzuszku i zastosowałam smoczek po karmieniu. Z czasem lekarka włączyła syrop przeciwrefluksowy.

5. Do zestawu pojawiły się wymioty z krwią.

6. Katar i zmiany skórne w okolicy zgięci łokciowych i pod kolanami.

Po licznych badaniach lekarze byli zgodni. Nietolerancja laktozy lub alergia na białka mleka krowiego. Stosowałyśmy preparat zawierający laktazę razem z syropem na refluks, który został potwierdzony w badaniu USG.
Podawanie enzymu nie pomogło.
Ja zastosowałam dietę eliminującą białka mleka krowiego, bo właśnie w taki sposób potwierdza się lub wyklucza alergeny u tak małych dzieci. Testy z krwi są niemiarodajne.
Przez totalny przypadek napatoczyłam się na Instagramie na położną laktacyjną. Przemyślałam wszystki rady, zrobiłał rachunek sumienia matki karmiącej i wprowadziłam kilka zmian.

Błędy w karmieniu piersią

Z czasem zauważyłam, że popiełniałam wiele błędów podczas karmienia Malutkiej. Póki była nieogarnięta, czyli nie absorbowało ją otoczenie wszystko było dobrze. Dźwięki, hasłas, pozostałe dzieci stały się przeszkodą w spokojnym karmieniu. Na karmienie wyganiałam Liwkę i Tymka na górę, dostawali zadanie bojowe, przekąski lub niestety bajkę, ale i tak nie zawsze udawało mi się nakarmić Tosię bez przygód.

Czyli spokój podczas karmienia to podstawa.

Drugi „fakap” to porzucanie Tosi podczas karmienia, bo…kurier, bo Tymon wisi głową w dół zaczepiony na drabinie, bo „zrobiłam” dochodzące z łazienki, bo pies uciekł, bo kura wyleciała, a pies ją goni itd.
Szybka interwencja i nagle okazuje się, że pozostawiona Tosia na 30 sekund, śpi jak mops. I co mam ją obudzić, bo karmienie nie skończone. Jak śpi to nie budzić? Nie spałaby gdyby była jeszcze głodna?

Mogę poradzić…karmienie wymaga ciszy. Zauważcie jak dziecko sspie nocą. Bardzo intensywnie. Jest cisza i ciemno. Jak masz conajmniej tyle dzieci co ja lub jedno mniej i tak obsługa dwóch będzie trudna, bo zawsze to większe przeszkadza. Znajdź sposób, aby na czas karmienia odciągnąć czymś uwagę starszaka.

Ciąg tych zdarzeń zaburzył laktację. Rozleniwił Tosię. Odzwyczaił od porządnego ssania.

Wymioty z krwią u niemowlaka

W dniu kiedy w wymiotach pojawiła się krew trafiłyśmy do szpitala. Tosia pozytywnie przeszła szereg badań i w dalszym ciągu nie było wiadomo co jest przyczyną.

A jednak w dalszym ciągu coś było nie tak. Mała dalej ulewała, zielona kupa była codziennością, a komentarze ludzi: „jak ona chuda”, zamieniałam w żart:”po mamusi”, ale rzeczywiście po obliczeniach okazało sie, że przestała przybierać na wadze, czego ja nie widziałam. To był 4 miesiąc życia Tosi.
Lekarz poraz kolejny byli zgodni:”proszę podawać preparat mlekozastępczy”. Kiedy po już nie wiem, której wizycie usłyszałam: „bo wy nowoczesne matki się usrałyście na kp, takie to modne, daj jej kobieto sztuczne mleko, bo zagłodzisz dzieciaka”, zmiękłam i poszłam do apteki. Lekarz mimo zdiagnozowania u Tosi alergi kazał kupić zwykłą mieszankę z obniżoną zawartością laktozy. „Wie pani dobór mleka to loteria”.

Poddałam się. Pojachałam do apteki, do trzech aptek i nie było. Pomyślałam „no trudno, jakoś przeżyje weekend jeszcze na piersi”. Na myśl o mm napływały mi łzy do oczu. Nie umiałam tego powstrzymać. Tak „usrałam” się na karmienie piersią, bo wiem że to najlepsze co mogę dać swojemu dziecki, mleko mamy. Tosia chudła, a ja płakałam, wraz z tym zaczęło brakować mleka. Piłam ziółka i herbatki na laktację, przestrzegając rad położnej. Mała spała całe noce. Na początku mnie to cieszyło, później przestało.
Pewnej nocy wzięłam Tosie do łóżka, taką malutką, śpiącą. Zadziałało jak cholera. Ocknęła się i zaczęła sspać pierś. Wcześniej bomba by jej nie obudziła, a tu zniuchała matkę i proszę bardzo 🙂

Zwiększyłam na siłę czas ssania przy piersi. Co to znaczy? Jak wariatka karmiłam małą z zegarkiem w ręku. Spedzała przy piersi około 8 minut, z czasem 10, 15. Zaczęłam podawać dwie piersi na jedno karmienie.

W tym czasie dieta eliminacyjna zaczęła przynosić efekty. Ulewanie odpuściło. Zniknęła krew z kupki. Na tą chwilę nie jem niczego co zawiera mleko krowie, jaja.
Na Instagramie w wyróżnionych relacjach stworzyłam jadłospis na mam. Ta seria nosi nazwę:”karmię piersią alergika”. Załączam tam przepisy na ciekawe i smaczne dania dla mam, które mają już dość ryżu i indyka.

Poradnia laktacyjna

Ja matka trójki dzieci, karmiąca piersią od kiedy pamiętam za naradą #instafriends umówiłam się na wizytę u Certfikowanej Doradczyni Laktacyjnej. Stwierdziłam, że to moja ostatnia deska ratunku.
I nastąpił przełom. Tosia przestała rzucać się przy piersi i wyginać. Ładnie ssała, ale nadal za krótko.
Zalecenia:
– odciąganie 2x dziennie pokarmu po karmieniu
– dokarmianie dziecka przy karmieniu, podczas którego dzidzia się wkurza. Otrzymałyśmy cewniki do karmienia i przy ich pomocy instalując cewnik na brodawce dokarmiałam Tosię. Były to znikome ilości, ale w momecie kiedy mała zaczynała się rzucać i wyginać, strzykawką wpuszczałam jej troszkę mleczka i to by ł dla niej sygnał, że jest mleko tylko trzeba mocniej ssać. Dzięki dosłownie kilku takim zabiegom Tosia ssie jak szalona, mleko płynie strumieniami, a ja zastanawiam się czy teraz nie jest za gruba 🙂

Dziewczyny jest ciężko. Karmienie jest trudne. Nie każdemu przychodzi łatwo. Ja dwoje dzieci karmiłam bez żadnych problemów, a przy trzecim się wysypałam, ale jestem szczęśliwa, bo mi się udało, walczyłam o to, znalazłam wsparcie, poprosiłam o pomoc.
W całej tej historii najmutniejsze jest podejście lekarzy pediatrów do matki, do sposobu karmienia niemowląt.

Mam nadzieję, że ja i Tosia będziemy wsparciem i przykładem, że karmienie piersią, karmienie miłością mimo wielu przeszkód jest możliwe.

Z mlecznym pozdrowieniem,

Irmina