Dyle matki

Dylematy dopadają kobietę już w ciąży. Decyzji do podjęcia jest chyba z tysiąc. Zaczynając od opieki zdrowotnej, po wyprawkę, poród.
Każdy aspekt jest niezwykle ważny, a informacji w koło zbyt wiele.
Będąc mamą mojej słodkiej dwójki każdego dnia zachodzę w głowę czy wszystko zrobiłam dobrze, a może czegoś nie zrobiłam, czy obiad był pełnowartościowy, jak radzić sobie z szaloną Liwią, jak wsadzić Tymona do kąpieli skoro nie chce zdjąć butów. Kąpać w butach i liczyć na to, że choć trochę wody wpłynie do buta i opłucze małe śmierdziochy, nie kąpać czy mu się narazić, zdejmując buty. Wiadomo, że kąpie go w butach ze strachu przed rozdartą małą japą 😂Taki żart of kors.

Wicie gniazda

Kobieta planując ciążę zaczyna prężnie działać, żeby wszystko szło w jak najlepszym kierunku. Zdrowa dieta, wizyty kontrolne u lekarza. Będąc w ciąży dba o swoje zdrowie, a tym samym maluszka i już nosząc pod sercem serduszko, chce dla niego jak najlepiej. Zielone koktajle, joga i inne cuda. Kolejne dylematy pojawiają się kiedy dopada ją efekt wicia gniazda. No właśnie jak uwić to gniazdo? Z bawełny, bo na rynku jest również Bio bawełna, co kupić dziecku, jakie kosmetyki, który wózek, co z fotelikiem samochodowym, bankować krew pępowinową, w którym szpitalu rodzić…Też tak miałyście?

 

Ten czas wspominam wspaniale ze względu na samopoczucie. Końcówka drugiego trymestru to jedyna ciążowa chwila, kiedy odzyskałam moc. Wreszcie poczułam się jak ja, jak napompowana ja – taka mała różnica.
Kiedy męczą nas dylematy zawsze można skorzystać z pomocy: pytania do przyjaciela, pytania do mamy, internetu. Pytania do mamy to delikatny temat. Nasze mamy rodziły nas w innych czasach i nie wiem jak Wasze, ale moja często uważa, że chyba trochę przesadzam. Oczywiście posiada również cenne rady. Ostatnio uraczyłam mnie przepisem na domową mąkę ziemniaczaną, której zawsze używam przy czerwonej pupie u maluszków, a akurat mi się skończyła. Może nie jest to odkrycie Ameryki, że w parę minut otrzymamy ją z ziemniaka, ale nie przyszło mi to do głowy w danym momencie. Pomyślicie, że w podstawówce spałam na biologii i jestem tłukiem, ale uważam, że w dzisiejszych czasach ludzie są o wiele wygodniejsi, niż kiedyś. Polepszył się standard życia i niestety mi współczesnej matce, takie pomysły nie przychodzą do głowy. Ku zaskoczeniu powiem Wam, że zawsze byłam bardzo pilną uczennicą 😉
Inne mamy mogą doradzić naprawdę świetne artykuły dla dzieci, jednak na własnej skórze przekonałam się, że należy wypracować sobie swój system obsługi dziecka i polecane rzeczy czy metody nie koniecznie nam przypasują. Pozostaje nam, Matkom samym zmierzyć się ze wszystkimi, nurtującymi nas pytaniami, a czasami ciężko jest zdecydować o losach naszego dziecka. To taka duża odpowiedzialność…

Narodziny

Po narodzinach przeskakujemy na wyższy level, a z każdym levelem zagadki do rozwikłania są coraz trudniejsze. Nie chcę nawet wybiegać w przyszłość, kiedy moje dzieci będą nastolatkami, bo już byłabym siwa. Nie pomyślcie sobie przypadkiem, że jestem jakąś marudą, strudzoną życiem i dziećmi, martwiącą się na każdym kroku. NIE. Chcę tylko jak najlepiej dla moich dzieci. I to chyba jest normalne, że rozmyślam nad tym.
Na tym etapie męczy nas laktacja, prawidłowe odruchy noworodkowe, szczepienia. Kolejno rozkminiamy rozszerzanie diety niemowlaka, odpowiednie zabawki, skoczki, chodziki, pchacze. Kiedy nasz maluszek zaczyna stawiać pierwsze kroczki, przychodzi czas na wybranie pierwszy bucików. Co by tu wybrać? Emele, Bartki, Bobuxy, Gucie…no ile tego? Skończyły się czasy na dziedziczenie butów po starszym bracie, ale mnie nie ominęły. Na studiach badaliśmy stopy  metodą Clarke’a i mimo noszenia za dużych butów po bracie, moje są OK.
Tematu chorób może nie będę zaczynać. Co, kiedy, ile, przychodnia, SOR…, ale uważajcie na Facebookowe Mamuśki – ich rady mogą zabić 😬
To tylko 1/100… moich zagwozdek. Mam wrażenie, że każdego dnia mierzę się z jakimś macierzyńskim dylematem,a to dlatego, że dzieci dokładają wszelkich starań, żeby każdy dzień wyglądał inaczej. Nie ma nudy! Dziecko się rozwija, a wraz z nim ewoluuje rodzic. Nie jest to łatwe zadanie, ale jakie wdzięczne.
My wiele odpowiedzi już znaleźliśmy, natomiast na poniektóre wciąż szukamy złotego środka. Aktualnie zmagamy się z temperamentem naszej trzylatki. Choć czuję, że to walka z wiatrakami.
Dopadają Was dylematki? Co najczęściej spędza Wam sen z powiek?
I.