Ile kosztuje ogrodzenie działki?

Chciał nie chciał musieliśmy podjąć naglą decyzję o ogrodzeniu działki, za cenę spokoju z Liwią. Przecież ten człowiek to jakiś struś pędziwiatr. Uciekała nam kilkanaście razy dziennie. Doszło do tego, że zaczęłam więzić ją w domu z obawy przed kolejnym nawianiem.
Raz siedziałam sobie na krześle przy tarasie, karmiąc piersią 5 miesięcznego Tymka, w tym momencie Liwia w długą za jakimś okolicznym burkiem, ja sru małego na piach i za nią. Ledwo gnojka dogoniłam, a biegam dość dość 😉 Dobra no może biegałam kiedyś.
Dodatkowo nachodziły nas różne wiejskie zwierzęta. W pierwszy roku zając z sarną zjedli mi wszystkie warzywa z ogródka. Od czasu do czasu przylatywał bocian na trampolinę, a największym zaskoczeniem były dwa konie łażące przy oknach.

Ogrodzenie panelowe


Zdecydowaliśmy się na ogrodzenie panelowe. Do ogrodzenia mieliśmy 1002 m².
Takim samym zaskoczeniem jak końskie łby w oknie były wyceny firm budowlanych dotyczących ogrodzenia działki. Najtańsza oferta jaką dostaliśmy przekraczała 20 tysięcy złotych. Średnio firmy liczyły sobie około 30 tys, a największego czadu dała firma lokalna, czyli tu u nas na wsi, która wycedziłą 60 tys.  


Ile kosztuje ogrodzenie działki?


W związku z tym odpaliliśmy youtuba i wzięliśmy sprawy we własne ręce. Zaczęliśmy od wyliczenia materiałów budowlanych i od tego zaczęliśmy, później zakupy i montaż.
Kupiliśmy 52 słupki, 52 przęsła malowane proszkowo w kolorze antracyt 153×250 (dodatkowo jedno na docinki), 52 podmurówki, do tego łączniki podmurówek, obejmy po 3 na słupek, 2 x furtka, bramę dwuskrzydłową z napędem, 3 x słupy bramowe i 1 słup furtkowy. Do tego ze 100 worków betonu i takie śmieszne wiertełko, którym nawiercaliśmy dziury na słupki. Po czasie dokupiliśmy domofon i elektrozaczep.
Podczas betonowania słupków używaliśmy specjalnej poziomnicy Stanleya. To było najlepiej wydane 25 zł przy tej całej inwestycji.
Łącznie wydaliśmy: 13 770 zł. W tym jest już robocizna elektryka, który podłączał napęd do bramy i domofon. 
Na początku nie mieliśmy zielonego pojęcia od czego zacząć, więc zaczęliśmy od tyłu. Jakby coś nie poszło to z tyłu i nie będzie widać 😏 Najtrudniejsze było wbetonowanie pierwszych dwóch słupków tylnych narożnych. Złapanie poziomu i ogarnięcie wysokości słupków względem ukształtowania działki to był jakiś kosmos. 
 
 
Oczywiście płot powstawał przy asyście dzieci. Liwia jak widać sprawdzała osobiście głębokość dołków na słupy, a Tymuś siedział w wózku z różnym skutkiem. Jeżeli chodzi o głębokość, znaczenie ma strefa przemarzania gruntu. U nas jest to 80 cm, także na taką głębokość betonowaliśmy słupki. 

 
Na początku mieliśmy trudność w odmierzaniu idealnych odległości pomiędzy słupkami. Fachowcy najpierw betonują wszystkie słupki, a później montują przęsła. My samowzańczy fachowcy betonowaliśmy słupy z lekko zaczepionym przęsłem, żeby później nie mieć problemu przy montażu. Na początku zdarzyło nam się, że dwa przęsła mamy lekko „naciągnięte”. 


Na zdjęciu powyżej widać dodatkowo tuje brabant, które posadziliśmy przy okazji. 180 szt, a co. 
 
 


Brama z furtką okazały się mam nadzieję chwilowym niewypałem. Liwia wchodzi sobie na nią jak po drabince i średnio 20 razy dziennie wisi na samej górze. 
 




Najtrudniejsze było osadzenie słupów bramowych, które dodatkowo wzmocniliśmy robiąc w nich na dole takie jakby wąsy z drutów zbrojeniowych. Ile tam poszło betonu…

Płot stoi, ma się dobrze, także jesteśmy mega zadowoleni, że udało nam się zaoszczędzić dość sporo pieniędzy, które musielibyśmy oddać za robociznę. Za to my mamy się nieco gorzej niż płot, bo Krzycha do dziś bolą łokcie od wiercenia dziur, a mnie boli bark. Po operacji barku długo miałam z nim spokój, aż do czasu płotu.

Mam nadzieję, że dodałam Wam otuchy, że nie ma rzeczy niemożliwych 😀
Za każdym razem jak patrzymy na nasze ogrodzenie to nie wierzymy, że sami daliśmy radę!

 
Piona.
I.